Forum gra karciana Strona Główna gra karciana
War of Tanks
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Podręcznik twórcy v0.4.3.20140813
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum gra karciana Strona Główna -> Zasady gry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
highwayman




Dołączył: 20 Gru 2013
Posty: 5
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 11:55, 22 Gru 2013    Temat postu:

Boże ale rozpętałem flame:), w związku z tym że nie mam zbyt wiele czasu proszę nie obrażać się jeśli komuś nie odpiszę na jakiś aspekt.

[/quote]Czy te przestrzeliny przebiły pancerz i pocisk dostał się do środka, czy tylko zrobił znacznik, ale nie udało mu się go całkowicie przebić?
Jeśli to pierwsze, to co się wtedy stało w środku?
Cytat:


Kilka pocisków nie spenetrowało do końca, a kilka weszło, parę (najprawdopodobniej burzyki) wyrwało płaty pancerza. Co się stało w kontekście tego czołgu nie wiem, ale dysponuję informacjami od kombatantów jak i wiedzą z literatury i dokumentów testowych (w CAW jest potężny zbiór dokumentów opisujących testowanie nowych rodzajów amunicji na pancernych kopułach MRU i wału pomorskiego po 1945 r.) W wielkim skrócie. Dość często zdarzało się, że pocisk rozpadł się w środku pancerza, ew wyhamował całkowicie. Duże znaczenie miała w tym wypadku gęstość użytych stopów (w pocisku jak i pancerzu). W takiej sytuacji po wewnętrznej stronie pancerza pojawiało się pęknięcie lub odpryski, które najczęściej zabijały załoganta lub załogę. Nie mniej, jak to na wojnie "żołnierz strzela, a pan bóg kule nosi". W przypadku pocisków niższego kalibru prawdopodobieństwo takich zdarzeń było większe. Są np wspomnienia pancerniaka, który przeżył penetrację. Po prostu na parę minut ich coś mocno ogłuszyło, a błysk wywołany temperaturą rozrywanego metalu ich oślepił na jakiś czas. Zdarzało się też że pociski przelatywały na wylot, zazwyczaj po trafieniu niemiecka 88 lub 120 w t-34.

Jak na razie to mowimy o wrzesien 39 i Francja 40. Czyli odleglosci znacznie nizsze. Ale jezeli nawet chcesz wziasc otwarte stepy czy tez wschodnia Polske circa 1944 to nadal szybkostrzelnosc gra role. Ekstremalnym przykladem sa tutaj sowiety z dzialami 122mm lub 152 i amunicja rodzielnego ladowania. Jezeli rusek nie trafi to np Pantera da rade oddac pare strzalow zanim rusek przeładuje.
Cytat:


Zacznę od ruska. Oczywiście masz rację, tylko że jeśli rusek trafił to nie było omawianej sytuacji. Na podstawie wojennych doświadczeń powstało pojęcie średniej życia, która dla czołgów tamtego okresu (po przeanalizowaniu statystyk każdej ze stron) wynosiła mniej niż pięć minut). Oczywiście pisze tutaj o życiu w bitwie, co jest o tyle istotne, że około 90% trwania II WŚ to były przygotowania do operacji zajmujących mniej niż 10%, gdyż jakiś odsetek zajęły opóźnienia wywołane pogodą.
Co do 1939, generalnie był to okres raczkowania taktyki i broni pancernej. Odległości były mniejsze, ale też czołgi były zwyczajnym shitem, a cała walka polegała na trafieniu byle gdzie, bo zawsze kończyło się to zgonem. Zresztą co tu gadać, pewnie znacie historię karabinu przeciwpancernego UR, albo obrony linii Mławy (Takie 100% MRU, tyle że biedne), gdzie 4 działka przeciwpancerne zatrzymały natarcie korpusu pancernego i nie świadczy to o bohaterstwie czy obecności superżołnierzy (40:1), ale o ułomności ówczesnej techniki pancernej. Jak kogoś interesuje ta bitwa to polecam książkę Andrzeja Aksamitowskiego o takim tytule, a bunkry można do dziś zwiedzać w szczerym polu na północ od Warszawy.

Odnośnie walk miejskich, czołgi były w nich dodatkiem, możesz to zobaczyć dzięki analizie taktyki z II WŚ. Bez piechoty czołgi stały w miejscu metodycznie niszcząc budynek za budynkiem, gdyż każda rudera była śmiertelnym zagrożeniem. Wystarczy wspomnieć, że skuteczny środek obronny przed ręcznymi granatnikami przeciwpancernymi wymyślili dopiero Żydzi, ponad dwie dekady od zakończenia omawianego konfliktu. Do tego momentu czołgi były bezbronne w walkach na krótki dystans z piechotą.

Odnośnie stabilizatorów, żyroskopów (wyposażono w nie Sturmtigery, aby prowadzić ostrzał rakietowy za linię horyzonu). i innego wyposażenia montowanego wraz z postępem technicznym. Rosjanie dostali cała masę takowego sprzętu w raz z L&L, tyle że ich ówczesna "kultura pracy" nie pozwalała na skuteczne korzystanie z tego dobrodziejstwa. Z tego co Pamiętam to kilka pojazdów T-44 wyposażono na potrzeby testów w stabilizatory pionowe i okazało się, że "nie nada". W Parametrze jakości wykonania, czy tam precyzji chodziło mi o to, aby możliwe najprościej ując wszystkie wymieniana później czynniki związane z kulturą pracy danej frakcji, ich innowacyjnością czy w reszcie pomyślunkiem.

Odnośnie walki manewrowej, zgoda, ale po za bitwą pod Kurksiem, (notabene dwustronną porażką taktyczną, mającą jakiekolwiek znaczenie wyłącznie ze względów materiałowych) do walki na tak bliskim dystansie (w WOT normalnym) nie dochodziło, ew były to odosobnione przypadki pojedynczych załóg czy niedobitków.

Francuskie czolgi w 1940 sa tego swietnym przykladem.
Cytat:

Francuskie czołgi tamtego okresu były szajsem, po za tym zgadzam się z kolegą, mój błąd, myślałem o wieży w kategorii wotowskiej.

Np pocisk 75mm na Shermanie produkowal w momencie eksplozji okolo dwa razy tryle odłamków.
Cytat:

Niemcy rozwiązali ten problem tzw. czepkami. Do masowej produkcji uniwersalnych pocisków dostawili linię produkującą odłamkowe nasadki różnych kształtów. W ten sposób ulepszano granaty ręczne jak i pociski artyleryjskie (jako pierwsi ową innowację dostali ss-mani). Odnośnie czołgów nie wiem, aczkolwiek znam opisy trafienia burzykiem, z których jasno wynika, że odłamki były nie istotne, bo sam wybuch takiej ilości materiału wybuchowego zabijał załogę lub ją poważnie ranił (utrata przytomności, krwotoki wewnętrzne, słynne pęknięte bębenki, etc.)

A na koniec offtopowo:
Raczej bedzie ciezko, od lat mieszkam w Ontario
Cytat:

Stary, załatw pracę, pół pierwszej pensji dla ciebie:)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
highwayman




Dołączył: 20 Gru 2013
Posty: 5
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 11:57, 22 Gru 2013    Temat postu:

Ups, nie ogarniam tego cytowania, wyszło tak że w ramkach są moje wypowiedzi. Proszę się nie denerwowaćRazz.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JaneCobbsHat




Dołączył: 30 Lis 2013
Posty: 586
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 20:43, 22 Gru 2013    Temat postu:

Sprobuj cos takiego (quote)to co cytujesz(/quote), tyle ze kwadratowe nawiasy.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
voytech
Administrator



Dołączył: 13 Lis 2013
Posty: 2542
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Sosnowiec
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 21:06, 22 Gru 2013    Temat postu:

highwayman napisał:
Boże ale rozpętałem flame:), w związku z tym że nie mam zbyt wiele czasu proszę nie obrażać się jeśli komuś nie odpiszę na jakiś aspekt.


Flame? Przesadzasz. To forum jest, w dodatku ma tę zaletę, że są tu wyłącznie ludzie, którym się chce tu być. Nawet nie trzeba moderować.

highwayman napisał:

Kilka pocisków nie spenetrowało do końca, a kilka weszło, parę (najprawdopodobniej burzyki) wyrwało płaty pancerza. Co się stało w kontekście tego czołgu nie wiem, ale dysponuję informacjami od kombatantów jak i wiedzą z literatury i dokumentów testowych (w CAW jest potężny zbiór dokumentów opisujących testowanie nowych rodzajów amunicji na pancernych kopułach MRU i wału pomorskiego po 1945 r.) W wielkim skrócie. Dość często zdarzało się, że pocisk rozpadł się w środku pancerza, ew wyhamował całkowicie. Duże znaczenie miała w tym wypadku gęstość użytych stopów (w pocisku jak i pancerzu). W takiej sytuacji po wewnętrznej stronie pancerza pojawiało się pęknięcie lub odpryski, które najczęściej zabijały załoganta lub załogę. Nie mniej, jak to na wojnie "żołnierz strzela, a pan bóg kule nosi". W przypadku pocisków niższego kalibru prawdopodobieństwo takich zdarzeń było większe. Są np wspomnienia pancerniaka, który przeżył penetrację. Po prostu na parę minut ich coś mocno ogłuszyło, a błysk wywołany temperaturą rozrywanego metalu ich oślepił na jakiś czas. Zdarzało się też że pociski przelatywały na wylot, zazwyczaj po trafieniu niemiecka 88 lub 120 w t-34.


Czy z tego można wnosić, że jeśli pocisk przebił pancerz i wdarł się do środka, to zadawał obrażenia załodze / modułom generalnie za każdym razem?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
barnof




Dołączył: 14 Lis 2013
Posty: 71
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 22:00, 22 Gru 2013    Temat postu:

Nie posadzono jeszcze drzewa, z którego zrobiono papier. na którym wydrukowano książkę opisującą od A do Z co się dzieje w czołgu po trafieniu. Czytałem już setkę relacji i każda jest inna, jak ktoś czytał coś spójnego na ten temat, to bardzo proszę o info.
Czytałem o błysku, o huku, o dymie, o pożarze, ale nic naukowego.
Żeby było śmieszniej, ładnych parę lat temu czytałem o historii Abramsa w Iraku, w którego bok coś strzeliło, zrobiło kilkumilimetrową dziurę, przeleciało na wylot prując wszystko po drodze, wyleciało i znikło. Nikt nie wie, co to było.
Jutro spytam Tatula - był dowódcą T-54, może coś sapnie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez barnof dnia Nie 22:00, 22 Gru 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Micpat




Dołączył: 30 Lis 2013
Posty: 88
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 10:56, 23 Gru 2013    Temat postu:

voytech napisał:
highwayman napisał:
uot;]
Moja ostatnia startowa propozycja dotyczy modelu redukcji ilości kart. Aby oddać realia i jednocześnie zracjonalizować rozmiary decku proponuję zastąpienie ilości kart wynikającej z realnej liczebności danego pojazdu, punktami HP. Przeliczenie byłoby proste 1karta w obecnym systemie to 1 punkt życia na nowej karcie. Taki model zmniejszył by ilość kart do kilkudziesięciu, co obniży koszty materiałowe (chociażby papieru i tuszu w drukarce).


Jest to ciekawy pomysł, bo kusi obniżeniem ilości kart ZSRR o 200(!), z obecnych 390 do 185, Niemców o 61, z 247 do 186.
To bardzo dużo.
Te wyliczenia co podałem, to maksymalne możliwe obniżenia, w praktyce będzie pewnie mniej, bo np. StuG III Ausf. G wyprodukowano 8100 sztuk, obecnie jest reprezentowany przez 3 karty w roku 1943, 2 karty w 1944 i 2 w 1945.
Nie można zredukować StuGa to jednej karty z 7 HP, gdyż nie wszystkie sztuki zostały wyprodukowane w tym samym roku, ale do można zredukować do 3 kart, z 3HP, 2HP i 2HP.
Oszczędności nie byłyby więc aż tak duże, ale nawet jeśli mniejsze aż o 50%, to i tak to byłoby bardzo dobre i korzystne. Wymagałoby oczywiście zastosowania żetonów.
Przemyślę sprawę, bo to duża zmiana. Prześpię się z tym. Wypalę papierosa, itd. Wypowiem się za kilka dni.

Jeżeli zastosujemy taki system trzebaby przemodelować system zarobków z miast i kosztów jednostek, by nie otrzymać ogromnego zastoju w którym obie strony nie atakują czekając na nowe dochody.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
voytech
Administrator



Dołączył: 13 Lis 2013
Posty: 2542
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Sosnowiec
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 11:31, 23 Gru 2013    Temat postu:

Tak, tak. Poza tym chcę wprowadzić ograniczenie ilości HP, żeby np. nie pojawił się potworek T-34/85 z 15 HP (i jaki byłby koszt wystawienia!) do np. maksymalnie 2 czy 3 HP.
Na razie kończę Fall Weiss, potem będzie Fall Gelb, więc zanim dojdziemy do nieprzebranych rezerw USA/ZSRR jest jeszcze chwila na dokładne przemyślenie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
highwayman




Dołączył: 20 Gru 2013
Posty: 5
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 15:20, 24 Gru 2013    Temat postu:

Cytat:
Flame? Przesadzasz. To forum jest, w dodatku ma tę zaletę, że są tu wyłącznie ludzie, którym się chce tu być. Nawet nie trzeba moderować.


To super, spiszmy mechanikę anty-wota i zostańmy deweloperami, w sumie pobić kacapów nie byłoby trudno, a 200mln E zysku w rok robi wrażenie.
To tak tytułem wstępu.

Cytat:
Czy z tego można wnosić, że jeśli pocisk przebił pancerz i wdarł się do środka, to zadawał obrażenia załodze / modułom generalnie za każdym razem?


Takie stwierdzenie jest pewnego rodzaju przesadą, ale faktem jest, że ten aspekt walki był najsłabiej zbadany w tamtym okresie. Generalnie badania balistyczne po penetracji to są dopiero lata 60, kiedy to Żydzi postanowili zwiększyć przeżywalność swoich załóg (ze względu na ograniczone zasoby ludzkie). Praktycznie do tego momentu konstruktorzy skupiali się jedynie na parametrze penetracji i zasięgu działa, dlatego też dokładnie nie wiemy co się działo z tygrysem trafionym przez ISU lub shemrmanem gdzieś we Francji. Jedynym wiarygodnym źródłem są wspominania spisywane na gorąco (stąd na przykład znamy przydomek "opiekacz jankesów" lub "zapalniczka"). W mojej opinii najczęstszą przyczyną wyłączenia czołgu podczas II WŚ, była utrata załogi. Dochodzę do tego na podstawie dokumentów tzw. frontowych zakładów naprawczych lub odwodowych zakładów naprawczych, gdzie ściągnięte po bitwie pojazdy (używano specjalnych "pomocy drogowych") w około 60% przypadków odzyskiwały sprawność na drugi dzień. Przy poważnych uszkodzeniach natury mechanicznej nie było by to możliwe, można to zresztą porównać do rozbitego samochodu.
A co do obrażeń, to zawsze jakieś były. Problemem jest natomiast co zostało uszkodzone lub jak został zraniony człowiek. Jako taką dygresję mogę przytoczyć historie kombatanta 1szej dywizji, którego kolega pod leniono oberwał headshoota z CKM-u (podejrzewam ze pociskiem 0,5). Kula weszła od przodu przy nosie i przeszła na wylot. Całość wyglądała fatalnie, lała się krew, a na skutek energii kinetycznej stracił większość zębów przednich. Facet wojnę przeżył, zmarł w mocno podeszłym wieku. Wiem to z wywiadu przeprowadzanego parę lat temu ze świadkiem wydarzenia.

Cytat:
Żeby było śmieszniej, ładnych parę lat temu czytałem o historii Abramsa w Iraku, w którego bok coś strzeliło, zrobiło kilkumilimetrową dziurę, przeleciało na wylot prując wszystko po drodze, wyleciało i znikło. Nikt nie wie, co to było.

Nic dodać nic ująć. Cały czas trwają testy coraz to nowszych prototypów, tak samo było zresztą podczas IIWŚ, tyle że na nieporównywalnie większa skalę.

Na chwile obecną to tyle, więcej nie naskrobię bo jestem zarobiony.
Pozdrawiam i życzę czego tam komu potrzeba, czy to świąt czy wolnego.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
voytech
Administrator



Dołączył: 13 Lis 2013
Posty: 2542
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Sosnowiec
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 9:29, 31 Sty 2014    Temat postu:

Ha, jestem z siebie bardzo dumny.
Udało mi się w końcu (po jakże długim czasie) opracować formułę na wyliczenie ilości kart danego modelu, z której jestem w pełni zadowolony!
Od teraz robi się to tak:
1. Rozpisuję każdy model wraz z podwersjami i ilościami wyprodukowanych egzemplarzy danych podwersji.
2. Obliczam parametry Atak/Obrona/Koszt.
3. Konsoliduję podwersje pod warunkiem, że AOK mają taką samą wartość.
4. Sumuję dla skonsolidowanego modelu ilość wyprodukowanych podwersji. Lata eksploatacji biorę od pierwszego roku pierwszej podwersji do ostatniego roku ostatniej podwersji.
5. Ilość kart skonsolidowanego modelu biorę z tej tabelki (V3):

Dla porównania zostawiłem wersję V1 - pierwotną i V2 - późniejszą.
6. Jeśli w wyniku konsolidacji np. dwóch wersji modelu okazuje się, że mają być dwie karty - cofam konsolidację, żeby każda wersja miała osobną kartę, a nie dwie podwójne.
7. Na podstawie wyprodukowanych egzemplarzy w danych latach rozpisuję ilość kart per dany rok, jednak nie więcej niż ilość kart z punktu 5.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez voytech dnia Pią 10:40, 31 Sty 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
voytech
Administrator



Dołączył: 13 Lis 2013
Posty: 2542
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Sosnowiec
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 11:45, 10 Lip 2014    Temat postu:

Nowa wersja Podręcznika Twórcy v0.4.1.20140710

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
voytech
Administrator



Dołączył: 13 Lis 2013
Posty: 2542
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Sosnowiec
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 14:56, 17 Lip 2014    Temat postu:

Zastanawiam się nad braniem pod uwagę penetracji danego działa na dystansie 500 m, a nie 100 m jak dotychczas, przy obliczaniu Ataku.

#1
"A US study found the average range for WW2 tank to tank combat between Jun-1944 and Dec-1944 was between 750 and 900 yards, with a mean of 840 yards. Engagement at ranges beyond 1300 m were uncommon (presumably because of the limited effective range of the most common US tank guns). Another study found the average range of a Western ETO tank battle was 785 yards(One yard is about 0.9144m)"

#2
[link widoczny dla zalogowanych]

#3
[link widoczny dla zalogowanych]
Courtesy of Steven Zaloga's book "Armored Thunderbolt: The US Army Sherman in WWII":
AFV Engagements
Average number of US AFVs = 9, average number of German AFV = 4
Gunfire Engagement ranges:
Tunisa = 900 yards
Sicily/Italy = 350 yards
ETO = 800 yards
ATR engagement range = 60 - 90 yards


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez voytech dnia Czw 15:08, 17 Lip 2014, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
voytech
Administrator



Dołączył: 13 Lis 2013
Posty: 2542
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Sosnowiec
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 20:22, 17 Lip 2014    Temat postu:

Oraz:
[link widoczny dla zalogowanych]
I have already mentioned a few doctrinal opening ranges from WW2 RA anti-tank gunnery policy in a previous post about British "tank destroyer" doctrine.

For historical surveys of the ranges of tank engagements, I can think of Benn and Shephard, Gee, Hardison, and Zaloga and Ness.

WO 291/1212, "Ranges of engagement in the ATk battle" was published in December 1951 by E. Benn and R. W. Shephard. Shephard is one of the authors of "Applied Operations Research" (Plenum Press, New York, 1988, by Shephard, Hartley, Haysman, Thorpe and Bathe) which includes a problem based on this study and a table giving what appears to be the original raw data gleaned from unit war diaries.

The formula

P = 1 – exp (–R/K)

was found to be a good expression for the proportion, P, of engagements that occur at ranges of less than R yards.

For NW Europe, K is about 950 yards.

90% of engagements occur at less than 2200 yards;
80% of engagements occur at less than 1500 yards;
50% of engagements occur at less than 650 yards.

AORG Memo no. C6, "A survey of tank warfare in Europe from D-Day to 12 August 1944", by H.G. Gee, May 1952 (available at the PRO as WO 291/1218), is based on 112 tank vs. tank actions fought by 21 AG. It gives the mean engagement ranges for this sample as 405 yards (standard deviation 380) in close country, and 1204 yards (standard deviation 735) in open country.

BRL Memo no. 798, "Data on World War II tank engagements involving the US Third and Fourth Armored Divisions", by D. C. Hardison, June 1954, is based on 86 tank vs. tank and tank vs. anti-tank engagements fought by the divisions mentioned. It gives the average ranges at which tanks were destroyed, in yards, as follows:

Allied tanks__Enemy tanks__Place
476____________N/A_______Vicinity Stollberg
959____________733_______Roer to Rhein
1000___________833_______Belgian Bulge
1260___________936_______Vicinity Arracourt
1116___________831_______Sarre
731____________915_______Relief of Bastogne

The overall mean casualty ranges are given as 946 yds for Allied and 893 yds for enemy tanks. The distribution of combat ranges was found to fit approximately to a Pearson
III distribution.

Both the negative exponential (Shephard) and Pearson III (Hardison) distributions have long tails, meaning that there are many enegagements at short ranges and very few at very long ranges. There, are, though, rare cases of engagements at extremely long ranges.

The greatest ranges mentioned for any action in those listed by the above studies are:

Shephard: 4,800 yards (118 actions)
Gee: 3,000 yards (112 actions)
Hardison: 3,500 yards (86 actions)

"Red Army Handbook 1939-1945", by S. J. Zaloga and L. S. Ness, 1998 (Alan Sutton, Thrupp) gives on page 179 a table of the ranges in metres at which Soviet tanks and assault guns were knocked out by 75mm and 88mm guns in 1943-44, as follows:

Range_______75mm gun_____88mm gun
100-200_______10.0%_________4.0%
200-400_______26.1%________14.0%
400-600_______33.5%________18.0%
600-800_______14.5%________31.2%
800-1000_______7.0%________13.5%
1000-1200______4.5%_________8.5%
1200-1400______3.6%_________7.6%
1400-1600______0.4%_________2.0%
1600-1800______0.4%_________0.7%
1800-2000______0.0%_________0.5%

The original has omitted the line for 600-800 metres, so I have calculated the entries for that line by subtracting the sum of each column from 100%.

For infantry engagements, work by Rowland and Speight, based if I recall aright on the "Chinese Eye" series of experiments, shows that attacking infantry typically unmask at about 300 metres.

Jane's Infantry Weapons for 1975 contains a couple of graphs showing the expected range of rifle and MG engagements, although the source is not given apart from a vague reference to "US statisticians".

For rifles,

About 30% of engagements take place at 100 metres or less
About 72% of engagements take place at 200 metres or less
About 88% of engagements take place at 300 metres or less
About 97% of engagements take place at 400 metres or less

For MGs,

About 50% of engagements take place at 750 metres or less
About 80% of engagements take place at 1200 metres or less
About 95% of engagements take place at 1600 metres or less


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ushi




Dołączył: 21 Lis 2014
Posty: 3
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 21:09, 01 Gru 2014    Temat postu:

1. W pkt podręcznika [6.13.1] w przykładzie 1 ‘[...]Niemiec zagrywa więc Bf 109D (11/3) [...]’ wydaje mi się to niezgodne z opisem umiejętności specjalnej ‘Powietrzne łowy’ a konkretnie z fragmentem ‘Gracz używający Bombowca/Szturmowca, przeciw któremu przeciwnik wystawił Myśliwca, może również wystawić własnego Myśliwca, do ochrony swojego Szturmowca/Bombowca, płacąc jego koszt, ale tylko w momencie wystawiania Szturmowca. To znaczy, że musi z góry założyć, czy jego Szturmowce lecą same, czy z osłoną Myśliwców i zapłacić odpowiedni koszt’
2. Żetony miast czasem mają własne współczynniki. Brakuje mi ich opisu w podręczniku głównym.
3. Brakuje mi w podręczniku opisu katy samolotów. Mają odmienne współczynniki od karty jednostki naziemnej. Dodatkową są inne dla bombowców , a inne dla pozostałych. Wiem że można się domyślić co oznaczają jednak uważam, że było by fajnie gdyby podręcznik zawierał takie informacje.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
PawlusSidewinder




Dołączył: 11 Lip 2014
Posty: 1825
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polska
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 21:36, 01 Gru 2014    Temat postu:

Ushi napisał:
1. W pkt podręcznika [6.13.1] w przykładzie 1 ‘[...]Niemiec zagrywa więc Bf 109D (11/3) [...]’ wydaje mi się to niezgodne z opisem umiejętności specjalnej ‘Powietrzne łowy’ a konkretnie z fragmentem ‘Gracz używający Bombowca/Szturmowca, przeciw któremu przeciwnik wystawił Myśliwca, może również wystawić własnego Myśliwca, do ochrony swojego Szturmowca/Bombowca, płacąc jego koszt, ale tylko w momencie wystawiania Szturmowca. To znaczy, że musi z góry założyć, czy jego Szturmowce lecą same, czy z osłoną Myśliwców i zapłacić odpowiedni koszt’
2. Żetony miast czasem mają własne współczynniki. Brakuje mi ich opisu w podręczniku głównym.
3. Brakuje mi w podręczniku opisu katy samolotów. Mają odmienne współczynniki od karty jednostki naziemnej. Dodatkową są inne dla bombowców , a inne dla pozostałych. Wiem że można się domyślić co oznaczają jednak uważam, że było by fajnie gdyby podręcznik zawierał takie informacje.



Co do 1. To dwie różne sytuacje, kiedyś na karcie znajdowały się skille powietrzne łowy (do walk powietrznych) i osobny do wspierania walk naziemnych. Teraz, żeby ładniej wyglądało i było prościej (bo doszła linijka MYŚLIWIEC) został tylko jeden skill.

Ogólna zasada jest taka: możesz raz wykorzystać samolot (w ogóle każdą jednostkę) atakując i raz broniąc się. Czyli np. w jednej turze możesz użyć Bf 109 do wsparcia swojego nalotu szturmowców (atakując) i np. gdy wróg leci na ciebie szturmowcem w swojej fazie ataku podrywasz swój myśliwiec żeby go zestrzelić (bronisz). ALE... Jeśli za chwilę zaatakuje on jakąś twoją jednostkę, np. piechotę czołgiem, już nie możesz wykorzystać tego samolotu. Bo raz się bronił w tej turze, wykorzystał swój 'ruch', nazwijmy to. to zdanie że trzeba z góry założyć wykorzystanie mśliwca odnosi się do tego, że formując nalot od razu musisz zdecydować czy lecisz z osłoną czy nie. Żeby nie było że 'jak on weźmie myśliwca, to ja hyc, dam swojego, a jak nie to zaoszczędzę'. Zawsze obrona ma mieć lepiej. Chcesz atakować - płacisz.

2. Słuszna uwaga. Żetony miast trochę ewoluują, np. w Wojnie Zimowej będą wyznaczały możliwe trasy przejścia dla wojsk radzieckich. Stosowne opisy na pewno się pojawią.

3. Tyż prowda. Ale w samolotach ja mieszałem bardzo mocno długi czas i voytech pewnie czekał aż coś się ustabilizuje:)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
voytech
Administrator



Dołączył: 13 Lis 2013
Posty: 2542
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Sosnowiec
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 14:53, 02 Gru 2014    Temat postu:

Ushi napisał:

2. Żetony miast czasem mają własne współczynniki. Brakuje mi ich opisu w podręczniku głównym.
3. Brakuje mi w podręczniku opisu katy samolotów. Mają odmienne współczynniki od karty jednostki naziemnej. Dodatkową są inne dla bombowców , a inne dla pozostałych. Wiem że można się domyślić co oznaczają jednak uważam, że było by fajnie gdyby podręcznik zawierał takie informacje.


Jak się pokusisz o uzupełnienie, będzie szybciej (choćby tutaj, a ja zaktualizuję plik). Jak ja to zrobię, to trochę potrwa, bo mam obecnie w pracy ciężko.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum gra karciana Strona Główna -> Zasady gry Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
Strona 3 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin